starostwo powiatowe w sochaczewie
filtr graficzny dla strony powiat sochaczew
Wydz. Komunikacji sprawdź nr w kolejce Aktualności Powiatowy Rzecznik Konsumentów Lista Organizacji Pozarządowych Ważne Telefony Szkoły Szkoły Podstawowe Szkoły Ponadpodstawowe Niepubliczne Szkoły i Placówki Oświatowe Konkursy RODZINY ZASTĘPCZE Projekty Dotacje z budżetu państwa Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych Rządowy Fundusz Rozwoju Dróg CYFROWY POWIAT Rządowy Fundusz Polski Ład: Program Inwestycji Strategicznych Program Inwestycyjny Centralny Port Komunikacyjny Sektorowy Program Wsparcia pn. "Bezpieczne Drogi" Przez Centralny Port Komunikacyjny Sp. z o.o. Numery kont bankowych Petycje Budżet Obywatelski 2018 - realizacja 2019 r. 2019 - realizacja 2020 r. 2020 - realizacja 2021r. RODO RAJD ROWEROWY Transmisje internetowe z sesji Rad Powiatu Punkt Nieodpłatnej Pomocy Prawnej Edukacja Prawna MONITORING PLATFORMA ZAKUPOWA TURNIEJ DZIKICH DRUŻYN Wersja kontrastowa

Trzymać swoje marzenie w dłoni

08-10-2015 15:44

A A A

rozmowa z Mileną Wiktorią Jaworską, autorką powieści Miles

 uczennicą klasy Ia LO w ZSO im. F. Chopina

Milena to filigranowa szesnastolatka, która może powiedzieć o sobie: Wiem, co to jest szczęście. Właśnie trzymam je w dłoni. Na imię ma Miles. To moja pierwsza powieść. Trzymam moje spełnione marzenie w dłoni.

Już 24 października 2015 roku na XIX Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie odbędzie się premiera powieści pt. Miles. Jest to pierwszy tom planowanej trylogii pt. Plejady.

- Mileno, przedstaw swoją powieść.

-Tytuł książki to Miles. Proszę nie mylić z Milesem Davisem, bo żadnego związku tu nie ma. Książka opowiada historię młodej dziewczyny, której życie zmienia się nagle, w jednym momencie. Nie wie, co się z nią dzieje, boi się… Może jej pomóc tylko chłopak, który z początku wydaje jej się niebezpieczny, ponieważ ją obserwuje. Tu zawiązuje się akcja między tą dwójką bohaterów. Oboje starają się znaleźć odpowiedzi na pytania, które nurtują dziewczynę. Ważne, żeby nie bała się tego, kim jest. To książka z drugim dnem i uważny czytelnik znajdzie to drugie dno i wyłoni ludzkie postawy i ludzkie pytania . Może znajdzie na nie odpowiedzi, a przede wszystkim moją odpowiedź na pytanie, co to jest miłość.

 - Miłość jest głównym tematem książki?

 - Tak. Miłość między dwojgiem ludzi - dziewczyną i chłopakiem, i między rodzicami a dzieckiem.

 - Dlaczego umieściłaś akcję swojej książki w Stanach Zjednoczonych? Dlaczego nie w polskiej rzeczywistości?

- Pomysł, by umieścić akcję w USA był od początku, ponieważ chciałabym do tego kraju pojechać, przekonać się jak tam jest naprawdę. Wzmianek na temat tego kraju w książce jest niewiele, lubię „zagraniczne” imiona. Takie imiona nie wpisują się w polską rzeczywistość. Do tego planu, który sobie obrałam, z prezydentem, z postaciami pasowało mi USA .Myślę, że dobrze to wygląda.

 - Dla kogo jest ta książka?

 - Dla młodzieży,  ale też dla dorosłych. Skupiałam się głównie na tym, by to była książka dla człowieka w moim wieku, która przekaże coś ważnego w przyjemnej formie. Młodzież lubi fantastykę, ja też lubię ten gatunek i poszłam w tym kierunku.

- Pisarze, którzy Cię zainspirowali?

- Susan Collins , autorka Igrzysk śmierci i Weronika Roth - Niezgodnej to dwie moje ulubione pisarki. Ale ja chciałam stworzyć coś mojego, coś, co by w jakimś sensie odwzorowywało mnie . Książka jest taka, że można przy niej i płakać, i śmiać się.

- Nie boisz się porównań do Igrzysk śmierci czy Niezgodnej?

- Nie, bo każda z nich przedstawia historię osoby, która jest nakreślona w sposób bardzo charakterystyczny. Moja książka zupełnie od tego sposobu odbiega. Nie znam książki, do której mogłabym porównać moją powieść pod względem występujących w niej istot. Ponadto moi recenzenci w swoich opiniach chwalą powieść za oryginalność. Mówią, że to jest coś nowego, nie występują też w niej nieco już „przytarte” postacie jak wampiry czy zombie, o których można przeczytać wiele książek.

 - Recenzenci chwalą Cię za elementy nowatorskie?

- Za pomysł, który jest oryginalny. Opinie podkreślają, że ludzie potrafią sobie wyobrazić to, co ja miałam na myśli, że postaci są dobrze scharakteryzowane. I to jest najważniejsze, bo czytać książkę i nie widzieć tego, co się czyta, to dla czytelnika tragedia. Wiem to po sobie, bo też recenzuję książki, prowadzę bloga z moimi recenzjami, współpracuję z trzynastoma wydawnictwami na zasadzie recenzenckiej i rozwijam się w tym kierunku.

- Jak się nazywa Twój blog?

 - Łaciaty Blog Książkowy. Można tam znaleźć różne newsy, nowości prasowe, premiery, przedpremierowe recenzje, głównie recenzje, bo lubię czytać.

 - Ciągle słyszę, że młodzież nie czyta. Nagle przychodzi młoda dziewczyna i mówi: lubię czytać….

 - Bardzo, bardzo… to jest po prostu moja miłość od dziecka. Lubiłam bajki, potem była Ania z Zielonego Wzgórza, całą serię mam w domu ,wszystkie książki Lucy Maud Montgomery .Czytam wszystko: biografie, powieści historyczne . Uważam, że dobry recenzent powinien się ze wszystkim spotkać, wszystko poznać, chociażby po trochu. Oczywiście ulubiony gatunek to fantastyka bądź romans.

A nazwiska twórców,  którzy cię zachwycili?

 - Na pewno Anne Bishop. Znam tylko jedną jej książkę, ale świat tam opisany jest niezwykły. Całkowicie w niego weszłam i nie chciałam stamtąd wychodzić. To było super uczucie. Lubię także powieść John Green Gwiazd naszych wina. Chyba jeszcze nigdy tak nie płakałam przy żadnej książce. Lubię też klasykę, taką jak Wielki Gatsby, która jest omawiana w Anglii w liceum .

- Dobra książka to…

 - Dobra książka to taka, która zmusza nas do myślenia, która pokazuje nam coś nowego i która potrafi nas czegoś nauczyć.

 - Zwróciłam uwagę, że przykładasz dużą wagę do języka, opisów.

 - Tak, do stylu pisania. Ale lubię jak coś się dzieje, jak się rozwija akcja , gdy  są opisy tego ,gdzie to się dzieje, jak są ubrani bohaterowie. Lubię poznać szczegóły z ich zachowania, które wskazują na to, jakie emocje przez nich przemawiają. To jest cenne.

 - Młodzież dziś lubi skrót, streszczenie, ucieka od opisowości. Idziesz więc pod prąd.

 - Ja chciałabym wczuć się w bohatera, zrozumieć go. Myśli, wspomnienia, wiążące się z reakcjami na dane sytuacje. To jest dla mnie . Ja lubię poznawać ludzi, a przez to, że czytam książkę o kimś lub pisaną przez kogoś , to jakbym poznawała inny rodzaj zachowań niż na przykład mój. Bo ludzie są różni.

- Co fascynuje ciebie w postaciach literackich, w ludziach?

 - Na pewno fascynuje mnie, jeśli dana postać ma pasję i coś reprezentuje swoją osobą, na przykład jakieś poglądy czy też zainteresowania. Jeśli jakaś postać rozwija się w określonym kierunku, stara się o coś, o jakąś wymarzoną pracę, naprawdę do tego dąży i to się spełnia na koniec książki, to jest podwójna wygrana, bo kibicuję wszystkim bohaterom. Jeżeli się im udaje, to i ja jestem szczęśliwa.

- Czy możesz powiedzieć o sobie: jestem pisarką?

 - W momencie podpisania umowy pan, z którym ją podpisywałam, powiedział: od tej chwili jest pani pisarką. Ale ja uważam, że jestem pisarką wtedy, kiedy piszę. Bo jeżeli jestem pisarką przez jedną książkę, która zostanie wydana i nic kolejnego potem nie napiszę, to wówczas nie jestem pisarką. I jeżeli dalej tworzę kolejne części i myślę o moich czytelnikach, to wtedy mogę nazwać siebie pisarką. Kiedy czytałam już moją książkę w wersji papierowej, po prostu nie mogłam uwierzyć, że ja jestem autorem książki. Mimo tego, że dużo nad nią pracowałam razem z moją redaktorką, panią Iwoną Mrowińską ,wspólnie dopracowywałyśmy sceny, jakieś szczególiki, żeby wszystko się zgadzało i czytałam ją wiele razy, t  kiedy dostałam ją w wersji papierowej i przeczytałam od deski do deski, pomyślałam sobie: jej, jak ja mogłam to napisać. Nie wiem . Ten cały świat i te szczegóły... Skąd to się wzięło? Duże natchnienie dają mi piosenki. Na końc  książki znajduje się ścieżka dźwiękowa. Takie urozmaicenie ode mnie. To są piosenki, przy których pisałam, więc zapewne do pewnych scen pasują. Pełna różnorodność: od góralskiej muzyki po nastrojowe piosenki Eleni.

- Lubisz Eleni? Przecież jej słuchają twoi rodzice, dziadkowie.

 - Moi rodzice z tą muzyką walczyli o mnie, kiedy urodziłam się jako kilogramowy sześciomiesięczny wcześniak. Mam duży sentyment do niej. Moi dziadkowie też lubili Eleni. .Niestety, tych dziadków teraz nie mam. Ta książka jest z dedykacją dla nich.

- Czy oczekujesz jakiejś nagrody?

W mojej przedmowie do książki jest napisane, że jeżeli ktoś trzyma ten egzemplarz w dłoni, to tak jakby miał cząstkę mojego serduszka ze sobą. To jest część mnie. I jeśli ona znajdzie się w domach czytelników i komuś się to spodoba, to będzie chciał może drugiej części. Wówczas to będzie dla mnie największa nagroda za pracę.

 - Pisanie książki to ciężka praca?

- Pod względem uczuciowym tak, bo trzeba wejść w świat, ciało, bohaterów i nad wszystkim się zastanawiać. Ale dla mnie nie jest to ciężka praca, bo ja to po prostu lubię. To jest to, co mogłabym robić całymi dniami z przerwami  na czytanie.

-  Od czego zaczynasz pisanie?

- To zależy od natchnienia. Zawsze mam ze sobą kartkę i długopis . Muszę je mieć, bo jak nie zapiszę i mi pomysł ucieknie, to co ja wtedy zrobię? Nie mogę tak ryzykować, bo pomysły są teraz na wagę złota.

- Twoje marzenie literackie?

- Moim największym marzeniem literackim jest napisać książkę oczami osoby niewidomej. Żeby pokazać świat zmysłami. To, że nie widzimy, otwiera w pewien sposób naszą duszę. I mimo tego, że nie mamy sprawnych oczu, możemy dostrzegać więcej niż osoba, która widzi, ale jest niedostępna, zamknięta w sobie. Chcę pokazać wrażliwość osób niewidomych.

 - Znasz takie osoby?

 - Osobiście nie znam, ale dużym natchnieniem do tego pomysłu była „Niewidzialna wystawa” , na której byłam z klasą i to jak ja chodziłam po ciemku, nic nie widziałam, zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Wychwycić szczegóły. Straszny wysiłek. Nie wiem, czy umiałabym się odnaleźć w tym świecie. Więc na pewno postaram się przedstawić drogę do akceptacji tego, jakim się jest. I chciałabym pokazać, że to jest właśnie inny rodzaj życia, bardziej skupiony na szczegółach, bo nikt normalnie się nie zastanawia, jaką strukturę ma na przykład blat ławki. I nie chodzi z zamkniętymi oczami. Bo wie, że to jest ławka, to blat ławki i ma taką strukturę. To jest swoiste zwrócenie ludzkiej uwagi na małe rzeczy.

 - Czy twoi rodzice są pierwszymi recenzentami?

- Mam taki zwyczaj, że od kilku lat piszę opowiadania na święta. Rodzice w wigilię dostają ode mnie w prezencie opowiadanie .I ta wigilia jest zawsze w innym miejscu, z innymi bohaterami. Moje ostatnie opowiadanie miało tytuł „W niebie na parę chwil” . Wielkie wsparcie dostałam od rodziców w momencie, gdy przyszła odpowiedź z redakcji, kiedy miałam wątpliwości, czy rzeczywiście chcę powieść wydać, bo bałam się jak ludzie to odbiorą. Jak ocenią mnie przez pryzmat tej książki.

 - Obawiałaś się oceny?

 - Tak, ale moi rodzice powiedzieli, kurczę, Miśka, taka okazja może się nie powtórzyć. To jest szansa jak jeden na milion.

- Do Krakowa na Międzynarodowe Targi Książki jedziesz jako autorka powieści.

 - Jadę tam, by spotkać osoby, z którymi pracuję, moich patronów medialnych, bo są bardzo rzetelni. Będę mogła spotkać tych ludzi i osobiście im podziękować. Podpisanie umowy to był dla mnie krok w dorosłość i to mnie bardzo cieszy.

 - Dziękuję za rozmowę i czekam na wrażenia z targów książki w Krakowie.

rozmawiała Bogusława Górnicka

ZOBACZ GALERIE